strony

środa, 14 maja 2014

Pizza (idealna).

Wiele razy wdawałam się w dyskusje, czy powinna być na grubym, czy na cienkim cieście, mieć brzegi czy nie, czy ser powinien się ciągnąć na kilometr czy stanowić tylko cienką przypieczoną warstewkę. Czy lepsza jest domowa, czy na telefon w środku nocy, czy może w sieciowej restauracji.
I ile osób, tyle poglądów. Dla mnie wzór pizzy to ta robiona przez Włochów, kupowana na porcje na ulicy w Neapolu. Najlepiej la pizza Margherita, con pomodoro, basilico ed olio, nazwana na cześć Małgorzaty Sabaudzkiej, matki Wiktora Emanuela III. Ale przecież pizza, jaką znamy najlepiej, to danie kuchni amerykańskiej, kojarzone z niezdrowym fast-foodem. Tonąca w serze i sosie, podbiła serca wielu, a tak bardzo odbiega od oryginału.




Dlaczego moja pizza miałaby być idealna? 

Bo jest zlepkiem wszystkich moich skojarzeń. Ciasto- jak najbardziej włoskie, cienkie. Ilość sera na tyle duża, żeby miejscami się ciągnął, ale jednocześnie nie aż tak ogromna, żeby po jednym kawałku odczuwać wyrzuty sumienia i snuć plany przejścia na dietę. Do tego rukola i pomidorki koktajlowe, czyli to, co najbardziej mi zasmakowało w pizzach z sieciówki. I  grube brzegi maczane w sosie czosnkowym jak w pizzy na telefon. Ale chyba największą zaletą tego przepisu jest prostota.




Moja pierwsza pizza wyszła kiepska- ser był przypalony, ciasto bułowate. Wszystko dlatego, że piekłam ją bardzo długo w piekarniku nagrzanym tylko do 180 stopni (z przyzwyczajenia). Miałam jednak ogromne szczęście, że mieszkałam przez dwa lata z Mistrzynią pizzy, która rozgrzewa piekarnik do bardzo wysokiej temperatury, wkłada do niego pizzę bez sera i dodaje go dopiero po pewnym czasie. Mocno mnie zadziwiał ten zabieg- wyciąganie gorącej pizzy w połowie pieczenia. Ale gdy przetestowałam ten patent stwierdziłam, że to chyba jest właśnie klucz do sukcesu. I każda kolejna pizza była lepsza, ale jeszcze nie idealna. Przełom nastąpił, gdy wyciągnęłam przepis na sos od Pawła (a także skorzystałam z jego rady, że pizza powinna być wysmarowana oliwą). Kiedyś, kiedy robiłam już pizzę idealną w domu, był u nas w kuchni Damian, który mimochodem stwierdził, że fajna jest pizza z ziołami w cieście.


I tak doszliśmy do obecnego momentu, kiedy piekę super cienką pizzę, z moimi ulubionymi brzegami, z ziołami w cieście, z pysznym sosem, w bardzo gorącym piekarniku. I taką właśnie pizzę Wam polecam. 
Przepis na ciasto stąd


 Ciasto:

  • 2 szklanki mąki pszennej (250g)
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 łyżki mieszanki ziół prowansalskich
  • 150 ml ciepłej wody
  • 15 g świeżych drożdży (lub 7g suchych)
  • pół łyżeczki cukru
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
Sos pomidorowy:
  • 1 puszka pomidorów krojonych (lub przy braku blendera: przecier pomidorowy)
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • świeża lub suszona bazylia i tymianek
  • suszone oregano
  • sól, pieprz, cukier
Dodatki:
  • 1 opakowanie tartego sera mozzarella
  • kilkanaście oliwek (delikatniejsze i ładniejsze są czarne, ja musiałam akurat w lodówce zielone)
  • kilkanaście pomidorków koktajlowych
  • garść rukoli
Sos czosnkowy:
  • 2 łyżki jogurtu (np. greckiego)
  • 2 łyżeczki majonezu
  • 1 ząbek czosnku
  • sól, pieprz
  • ewentualnie ulubione zioła (ja daję zawsze czubricę zieloną)

  • Drożdże rozpuścić w 60 ml ciepłej wody, dodać cukier i 2 łyżki mąki. Odstawić na kwadrans w ciepłe miejsce.
  • Mąkę przesiać do dużej miski, dodać sól, zaczyn drożdżowy, oliwę i pozostałą część wody.
    Wymieszać i zagnieść ciasto w misce, gdy uformuje się z niego kula przełożyć na stolnicę i wyrabiać przez 5-10 minut (solidnie!)
  • Przykryć i odstawić do lodówki na 1-2 godziny do wyrośnięcia. (tak, rośnie w lodówce).
  • W międzyczasie pomidory lub przecier wymieszać z oliwą i przyprawami; jeśli użyliśmy pomidorów w kawałkach, należy je zmiksować przy pomocy blendera. Następnie sos pogotować kilka minut i ostudzić. 
  • Przygotować dodatki: umyte i pokrojone pomidorki, oliwki, umytą rukolę. Mięsożerni mogą dodać kilka plasterków szynki parmeńskiej czy szwarcwaldzkiej; weganie mogą zrezygnować z mozzarelli na rzecz innych dodatków. Generalnie: co kto lubi! 
  • Około pół godziny przed pieczeniem wyjąć blachę z piekarnika i ustawić grzanie na 220 stopni.
  • Ciasto przełożyć znów na stolnicę i bardzo cienko rozwałkować. Przełożyć na blachę z piekarnika wyłożoną papierem do pieczenia. Jeśli lubimy brzegi, to można je uformować, zwijając ciasto do środka. 
  • Ciasto wysmarować oliwą, następnie rozprowadzić sos zataczając koła (trochę go zostanie- ja lubię go też na zimno, jako dodatek do pizzy). Posypać połową sera i wstawić do piekarnika na środkowy poziom na 6 minut.
  • Po 6 minutach, gdy brzegi się lekko zrumienią, wyjąć blachę na przygotowaną wcześniej żaroodporną podstawkę. Rozłożyć pomidorki, oliwki i posypać resztą sera.
  • Piec kolejne 5-7 minut, aż brzegi będą pięknie rumiane i ser się stopi.
  • Po wyjęciu posypać pizzę listkami rukoli. 



12 komentarzy:

  1. haha, ze mną chyba nie dyskutowałaś o tym, jaka najlepsza, więc się wypowiem: wiadomix, włoska włoską, super, ale ja jednak znam ludzi którzy uważają że NOWOJORSKA to jest dopiero to (cytat: "jest tak dobra, że nie położyłabyś na nią keczupu") i że nawet taka nasza a la amerykańska się do niej nie umywa, i przeczuwam, że to może być prawda (ale ja lubię takie cięższe wersje włoskiej kuchni i takie comfort food w sumie)

    ale przekonamy się o tym za osiem lat, jak same polecimy do nowego jorku :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to włoskim emigrantom i amerykanom zawdzięczamy fakt, że w ogóle pizzę znamy... Musi być super. A skąd cytat? Sex and the city? :D

      W NYC będzie tyle żarcia do spróbowania, że gdyby ważyli ludzi, a nie walizki, to pewnie bym miała problem na lotnisku z nadbagażem ;d

      Usuń
    2. Betty tak mi powiedziała, bo Borys kazał mi ją zapytać, czy "amerykańska pizza smakuje tak jak wygląda" [w serialach o Nowym Jorku], a ona stwierdziła, że "TAK!" ;d

      Usuń
  2. Włoska pizza jadana w knajpkach w małej mieścinie koło Bolonii to jest to do czego zawsze odnoszę wszystkie pizze. Niestety domowa pizza najczęściej jest, jak to trafnie określiłaś - "bułowata". W piekarniku ciężko uzyskać odpowiednio wysoką temperaturę, a to jest klucz do sukcesu.
    Niemniej, spróbuję Twojej metody i zobaczymy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, najlepsza jest pizza z pieca. Ale porządne rozwałkowanie + wysoka temperatura pieczenia są w stanie całkiem nieźle zrekompensować jego brak :)

      Usuń
    2. I kamień, zdecydowanie kamień do pieczenia pizzy też świetnie wpływa na pieczenie domowej pizzy.

      Usuń
  3. Może i te włoskie są lepsze ale ta Twoja zdobyła już moje serce. Wprosiłabym się na kawałek. Chyba nie widziałam ostatnio ładniejszej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a może wypadałoby powiedzieć, apetyczniejszej. :)

      Usuń
    2. Duży komplement, dziękuję! Zwłaszcza, że fotografowanie jedzenia tak, żeby wyglądało choć trochę ładnie, jest dla mnie baardzo dużym wyzwaniem :)

      Usuń
  4. A propo doświadczeń pizzowych - jakiś czas temu w poznańskiej knajpce jadłam bardzo dobrą pizzę, do której nie podano sosu czosnkowego, jak byłam dotychczas przyzwyczajona, ale kilka rodzajów oliwy smakowej. Mmm. To była dopiero uczta! Na dodatek z czystym sumieniem bez większych obaw o poziom HDL :)

    A jak myślisz, dałoby radę wpleść w przepis mąkę razową?:>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z mąką razową mam doświadczenia tylko w chlebie na zakwasie :) Myślę, że najpierw spróbowałabym poeksperymentować z orkiszową. Aczkolwiek tu najbardziej pasuje mi pszenna! Jeśli miałoby być zdrowo, to można już w ogóle spróbować rozwiązania ekstremalnego: http://bakeandtaste.blogspot.com/2014/02/pizza-na-spodzie-z-kalafiora-bez-maki-bezglutenowa.html

      Mnie bardzo kusi :)

      Usuń